wtorek, 8 maja 2012

Chapter 1

Paradoks 1... Najrozsądniejsi ludzie świata stoją na krawędzi szajby.

Do Anonimowy (Olifia): Nie wiem, czy kiedykolwiek wystarczy nam czasu aby pogadać tak jak byśmy tego chcieli. Poza tym... ja też o wielu rzeczach nie wiem lub dowiaduję się jako ostatni. Trochę od siebie odbiegliśmy Moja Droga a co ważniejsze – wiesz dobrze, że nie jesteśmy już dal siebie tymi samymi ludźmi co kiedyś. Kwestia czasu, kwestia charakterów, kwestia otoczenia... utrzymajmy to co nam zostało, bo to też cenne.

Długo zastanawiałem się co napisać nie zdając sobie sprawy, że tym razem nie mogę napisać nic. Wszystko zostało już powiedziane. Nie przeze mnie ale przez tą jedną duszę mieszkającą w pięciu osobach. Ta dusza przemówiła ostatnio wylewając z siebie jednocześnie łzy smutku i szczęścia. Nie jest mi dane odczuć to tak, jak odczuły One. Mogę się tylko domyślać lecz wiem, że głos drży mi w krtani nawet teraz kiedy ich słowa jak mantra odbijają się echem w sercu. Mogę je cytować z pamięci, mogę przy nich zasypiać i budzić się z nimi mimo, że nie dotyczą mnie.

W życiu nie spotkałem większych oszustek. Mogą mówić co chcą, ale ja wiem że w tych niewielkich posturach kryją się wielkie serca. I nie nabierzecie ani mnie ani nikogo innego. Emanuje z was szczęście splecione z bólem, radość w objęciach smutku, serce raz po raz rozdziera się i zrasta przy każdym ruchu, głos łamie się i daje upust wszelkim emocjom w tym samym momencie. Taką mozaikę potrafi stworzyć tylko jedna uczucie – miłość. A cóż to takiego?

Miłość to pasja, to jedno wielkie bezgraniczne poświecenie. Kocha się za nic a miłość karmi się sama sobą. Jeśli wciąż chcecie ją czuć, jeśli chcecie ją podtrzymać będziecie musiały się od teraz mocniej starać. Pamiętajcie, że nie możecie zapomnieć o tym co sprawia, że Wasze serca przepełnia euforia, spełnienie i siła do działania. Wy umiecie latać. Widziałem to nieraz, widziałem i po raz ostatni zaledwie kilka dni temu. Nie poddawajcie się, dzielcie się tym co macie najcenniejsze, dawajcie innym radość, zarażajcie pasją i nie martwcie się tym, że coś się skończyło. Prawdziwa miłość nie ma początku. Nie ma też końca. Ona po prostu istnieje. Jeśli się kocha, to nigdy tak naprawdę się nie odchodzi. Kiedy się kocha... Całym sercem... Całym sercem.

List 1
Niewypowiedziane szczęście i niezrozumiała wolność. To emocje, które towarzyszą mi podczas każdego ruchu na scenie. Mocno bijące serce daje się ponieść emocjom a umysł stara się kontrolować działanie. Magia istniejąca tylko tutaj pozwoliła mi głęboko przeżyć swój ostatni taniec.

List 2
Dziś tym ostatnim tańcem rozstaję się z tą sceną i z ludźmi, którzy towarzyszyli mi podczas każdego mojego tańca. Z przeżyciami i emocjami, których tutaj na tej scenie doświadczyłam i których nigdy nie zapomnę. Pewnie kiedyś nadarzy się okazja żeby gdzieś zatańczyć ale to już nie będzie to samo. Inne emocje, inni ludzi i nie ta niezwykła atmosfera która towarzyszyła mi podczas każdego występu.

List 3
Przez długi okres czasu nie mogłam nie mogłam doczekać się koncertu a dziś gdy tu stoję i nadeszła chwila rozstania jest zbyt trudno, aby wyrazić wszystkie emocje. Tak naprawdę to co czuję i chciałabym przekazać, rozumieją tylko osoby które stoją tutaj dziś ze mną na scenie. I zarówno dla mnie, jak i dla nich, jest to dzień pełen emocji i wrażeń.

List 4
Od dziecka taniec był moją pasją. Dziś jednak nadszedł ten dzień w którym przygoda z Koralikiem dobiega końca. Zespół ten był dla mnie jak rodzina. Każda spędzona tu chwila przyniosła mi ogromną radość a każdy występ – niezapomniane wrażenia.

List 5
Mój dzisiejszy taniec nie pełni roli pożegnania. Pożegnanie bowiem to forma próby wymazania czegoś z pamięci na co w tym przypadku nigdy nie pozwolę. Tańcząc dzisiaj dziękuję tym wszystkim bliskim mi osobom za to, że dzięki nim mogłam przeżyć wyjątkową przygodę mojego życia. Uczucia i emocje, które towarzyszyły mi podczas każdego występu na scenie oraz przyjaźnie które zawarłam, na zawsze pozostaną w moim sercu.

O tańcu nie da się pisać. Taniec trzeba tańczyć. Dzięki Waszym "Listom" zrozumiałem, że nie tylko ja tak ciężko znoszę rozstania. Tam na scenie widziałem Was – osoby, które boją się tego tak samo jak ja. I tak samo nie umieją sobie z tym radzić. Tak samo wtulają się w siebie cicho łkając zachowując jednocześnie resztki sił na kryształowo-piękne koraliki spływające po policzkach. Pamiętajcie, że nie będzie Was drugi raz więc dajcie z siebie co możecie, aby wszystko co kochacie przetrwało. I obiecajcie, że będziecie pamiętać. Że nie pozwolicie nikomu zapomnieć. I że jeszcze kiedyś będziemy mogli Was obejrzeć płynących po scenie...

Zadanie domowe:
Zmęczenie jest Waszą tajemnicą... a rany Waszą siłą. W tańcu możecie pozwolić sobie na luksus bycia sobą. Dbajcie o to.